Bajkowegniazdo.pl używa tzw. ciasteczek (cookies), zgodnie z polityką prywatności. akceptuję

Nie wszystkie marzenia spełniają się do końca

2014-10-26

 

Od jakiegoś czasu chodziła za mną chęć wypróbowania innej, niż malowanie, metody odnawiania mebli, a mianowicie szczotkowanie z bejcowaniem i pobieleniem. Nie jest to łatwa metoda i dlatego wiele na jej temat przeczytałam zanim przystąpiłam do działania. Chodziło mi o uzyskanie takiego lub zbliżonego efektu. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami.



 



Ten mebelek służył mi za inspirację:

 

Pod szczotkę poszła zakupiona przeze mnie niedawno prostokątna konsola z toczonymi nogami. Szczotkowanie blatów poszło dość szybko, ale nogi były nie lada wyzwaniem. Po dwóch dniach ciężkich bojów powierzchnię dodatkowo wygładziłam watą stalową, odkurzyłam i przystąpiłam do malowania. Uznałam, że najodpowiedniejszym kolorem bazowym będzie rustykalny dąb. Zależało mi, aby spod warstwy białej nie przebijała zbyt kontrastowo ciemna barwa. Po wyschnięciu satynowej lakierobejcy wtarłam w otwarte szczotkowaniem pory biały wosk. Próbę wykonałam na powierzchni szuflady i co się okazało - efekt mnie nie zachwycił, żeby nie powiedzieć, że rozczarował. To nie było to, o co mi chodziło. Wyszło zbyt białe. Zastanawiałam się już, czy nie zostawić konsoli w takim kolorze, bez bielenia. Ale, że jestem uparta i tak łatwo się nie poddaję, postanowiłam spróbować jeszcze raz, tym razem po swojemu, a nie jak napisano na etykiecie. Cienkie warstwy wosku delikatnie wcierałam miejscami w otwarte pory, nadmiar rozprowadzałam pędzlem, aby uzyskać jednolity odcień. Tylko gdzieniegdzie pozostawiałam grubszą warstwę pobielenia, np. na krawędziach i zagłębieniach. Ogólnie jestem zadowolona z efektu, ale nad tą metodą muszę jeszcze popracować, bo nie do końca o to mi chodziło. Może ktoś z Was to potrafi? Jeśli tak, to proszę o informację na bajkowegniazdo@gmail.com Chętnie wysłucham Waszych sugestii i pomysłów.

 

Tak wyglądał mebel przed metamorfozą:

 

A tutaj już metamorfoza:

 

 

Spełniło się również kolejne z moich marzeń dotyczące chęci posiadania dużego drewnianego konia na biegunach. Udało mi się je zrealizować dzięki znajomej, która upolowała go dla mnie na giełdzie. Koń jest jednym z nielicznych przedmiotów, których nie będę przemalowywać. Pozostanie taki, jaki jest - a przyznajcie, że jest piękny.